Sezon piłkarski w pełni, a jesień na boisku rządzi się swoimi prawami: rano dziesięć stopni i mgła, po południu słońce, wieczorem znowu zimno i mokro. Ubranie się na trening w takich warunkach to sztuka kompromisu — za grubo znaczy przegrzanie po rozgrzewce, za cienko to zimne mięśnie i proszenie się o uraz. Dobra wiadomość: kompletny jesienny zestaw piłkarza nie wymaga wielkich pieniędzy, tylko odrobiny planowania.
Zasada cebuli działa też na boisku
Podstawa jesiennego wyjścia na trening to koszulka termoaktywna z długim rękawem zakładana pod zwykłą koszulkę meczową. Odprowadza pot, trzyma ciepło i kosztuje w wersji zupełnie przyzwoitej 40-80 zł. Bawełniany podkoszulek to najgorszy możliwy wybór — nasiąka i klei się do pleców już po kwadransie. Na wierzch, przy niższych temperaturach, wskakuje lekka bluza treningowa albo softshell, który zdejmuje się po rozgrzewce i rzuca za bramkę. Do tego getry piłkarskie plus, w chłodniejsze dni, legginsy termiczne pod spodenki — rozwiązanie, które jeszcze dekadę temu budziło uśmieszki, a dziś nosi je pół ekstraklasy i cała Premier League.
Ochraniacze i drobiazgi, o których się zapomina
Ochraniacze piłkarskie to element obowiązkowy niezależnie od pogody, ale jesienią warto zwrócić uwagę na sposób mocowania. Modele wsuwane w getry przy mokrej nawierzchni potrafią zjeżdżać — lepiej sprawdzają się wersje z opaską uciskową albo dodatkowe rękawy mocujące (tzw. sleeve), które kosztują kilkanaście złotych i kończą problem raz na zawsze. Rozmiar dobiera się do wzrostu, ale liczy się też szerokość łydki; przymiarka przed zakupem oszczędza zwrotów.
Druga niedoceniana rzecz: rękawiczki treningowe. Nie tylko dla bramkarza — cienkie rękawiczki polowe za 20-40 zł przy pięciu stopniach robią ogromną różnicę w komforcie, a chwyt piłki przy wrzucie z autu wcale na nich nie cierpi. Do kompletu czapka lub opaska na uszy przy najzimniejszych porankach i ręcznik plus sucha koszulka w torbie na po treningu — przebranie się z mokrego w suche od razu po zejściu z boiska to najprostsza profilaktyka przeziębień, jaką znam. Sam nauczyłem się tego dopiero po drugiej październikowej anginie.
Zakupowy timing gra na naszą korzyść
Jesienią sklepy sportowe przeceniają letnie kolekcje treningowe, a odzież termiczna z poprzednich sezonów potrafi kosztować połowę ceny nowości. Różnice technologiczne między rocznikami są kosmetyczne — krój i skład materiału zmieniają się minimalnie, więc zeszłoroczna bluza robi dokładnie tę samą robotę. Kompletny jesienny zestaw — termoaktywna koszulka, legginsy, bluza, rękawiczki, porządne getry i sleeve na ochraniacze — zamyka się w 200-350 zł, jeśli kupować z głową i poza szczytem sezonu. To mniej niż jedna wizyta u fizjoterapeuty po naciągnięciu zimnego mięśnia, a służy przez kilka sezonów.